
Zwycięstwo w Garmin Ultra Race na 27 km, dwa lata po wygranej na 53 km. Po drodze z pięć razy leżałem w błocie.
W listopadzie 2024 roku myślałem już, że w tym roku nic ze mnie nie będzie. Wtedy jednak zacząłem się naprawdę fajnie czuć, a treningi znów wchodziły idealnie. Po jednym z nich, 6×2 km na przerwie 2:30 w czasach od 7:10 do 7:03, sam byłem zaskoczony, z jaką swobodą biegam.
Stwierdziłem, że w związku z tym jeszcze pojawię się na trasie biegu. Postanowiłem wystartować na 27 km w Garmin Ultra Race w Gdańsku. Miał to być fajny przerywnik w treningu do maratonu i dobrze spędzony czas ze znajomymi.
Z tym biegiem mam świetne wspomnienia. Dwa lata wcześniej pobiegłem tam na 53 km i ustanowiłem rekord trasy, 4:09:19, który przetrwał do tamtej pory. Byłem ciekaw, co noga zakręci na trochę krótszym dystansie.
Wygrałem. Dystans 27 km pokonałem w 1:47:53, ze średnim tempem 4:00 min/km przy około 650 metrach przewyższeń, i chyba ustanowiłem rekord trasy. W trakcie biegu z pięć razy leżałem na ziemi w bagnie. Ale tak jak w życiu: z każdego bagna jesteśmy w stanie wstać.
Po ostatnich zdrowotnych zawirowaniach potrzebowałem takiego pozytywnego bodźca i po prostu jestem z siebie dumny. Udało mi się powtórzyć wygraną w tym biegu: w 2022 roku na 53 km, teraz na 27.


