
Trzy dni w Berlinie z podopiecznymi: długie wybieganie, rekonesans trasy maratonu i życiówki Kuby oraz Pauliny.
To był zdecydowanie aktywny city break. Spędziłem z podopiecznymi biegowy weekend w Berlinie. Gdybym miał podsumować te trzy dni w stolicy Niemiec, powiedziałbym: naładowane baterie, zrobione kilometry, wstępny rekonesans trasy przed wrześniowym maratonem i życiówki podopiecznych.
Sobota zaczęła się od długiego wybiegania po malowniczych miejscach Berlina. Wieczorem pomogłem Kubie w biegu po nowy rekord życiowy.
Kuba uzyskał 19:23 i poprawił życiówkę o 22 sekundy. Paulina również ustanowiła nowy rekord życiowy, jej wynik to 25:42.
Tego samego dnia dwoje moich podopiecznych startowało w Biegu Powstania Warszawskiego. Iza przebiegła 5 km w 21:22, a Kamil ustanowił rekord życiowy wynikiem 58:32.
Do maratonu w Berlinie zostało wtedy już tylko 55 dni, więc przyszedł czas, żeby trochę podkręcić treningi. Nie mogłem się doczekać.


