
Rekord życiowy poprawiony o pięć minut i pierwsze miejsce wśród Polaków. Miesiąc wcześniej życiówka w półmaratonie.
W lutym 2025 roku wróciłem do Barcelony. Lubię tam wracać, a tym razem miałem mieć dwie takie okazje. Najpierw półmaraton, który biegłem z mocnego treningu jako start kontrolny przed maratonem i zarazem pierwszy start w roku. Wiedziałem, że jestem w bardzo dobrej dyspozycji, a warunki zapowiadały się bardzo dobre.
Wyszło 1:11:29, nowy rekord życiowy. Jak na start kontrolny do maratonu było pięknie, a do tego biegłem w biegu, w którym padł rekord świata. Pakiet zawdzięczam Celinie i Wojtkowi, którzy spadli mi z nieba, a Jon wspierał mnie na starcie.
Na kolejnych treningach uśmiech nie schodził mi z twarzy. Z takim zapasem i pewnością siebie jeszcze nie biegałem. Ostatni trening interwałowy, 22×500 m na minutowej przerwie, wyszedł w czasach 1:41–1:38. Potem pojechałem do Olsztyna na ostatni mocny trening: 2×10 km na ciężkiej trasie, drodze do oczyszczalni. Dwa razy po 35:29, co do sekundy.
W tym treningu pomagał mi Dawid, mój zawodnik od kwietnia 2024 roku, a przede wszystkim przyjaciel od lat. Nie ma w życiu nic lepszego niż dzielenie pasji z innymi ludźmi. Tydzień przed maratonem przebiegłem jeszcze z Bartkiem 10 km w 34:48 (17:27 i 17:19) przy średnim tętnie 160, z totalną swobodą.
Dwa dni przed startem znów byłem w Barcelonie. Forma była, nie mogłem się doczekać i chciałem, żeby to była dobra zabawa zakończona dobrym wynikiem.
W niedzielę 16 marca wszystko się złożyło. Wynik 2:28:21 to życiówka lepsza o pięć minut i pierwsze miejsce wśród Polaków. Nie dowierzałem. To były niesamowite emocje, a ja gonię dalej za marzeniami.


