
Przyjechałem ze Szczecina, żeby pomóc moim zawodnikom na trasie. Dziesięć z siedemnastu wyników tego zestawienia to rekordy życiowe.
Bieganie jest wdzięcznym i selektywnym sportem: ile w nie włożysz, tyle jesteś w stanie z niego wziąć. Ja wkładam w tę pasję całe serce, niezależnie od tego, czy występuję w roli zawodnika, czy trenera. Żyję tym sportem całym sobą i widać to po wynikach moich zawodników.
Wcześniej zapowiadałem, że to biegowe półrocze będzie wyjątkowo poświęcone podopiecznym, a o własne rekordy powalczę w drugim. Od ponad tygodnia byłem w Szczecinie, ale postanowiłem trochę na wariata przyjechać na Półmaraton Warszawski. Chciałem pomóc moim „pisklakom” na obu dystansach rozgrywanych tej niedzieli.
Na 5 km Bogna poprawiła rekord życiowy wynikiem 23:40. W półmaratonie najszybszy z naszej grupy był Dawid z czasem 1:11:55. Rekordy życiowe pobili Kuba (1:27:01), Jędrek (1:28:25), Michał (1:30:28), Ania (2:03:43) i Kinga (2:24:48).
Półmaraton ukończyli też Darek (1:32:06), Tomek (1:41:31), Agnieszka (1:43:47) i Łukasz (1:48:23). Razem to jedenaście wyników z jednej warszawskiej niedzieli.
W tym samym zestawieniu znalazły się starty poza Warszawą. W Lidzbarku Warmińskim na 5 km padły trzy rekordy życiowe: Krzysiek pobiegł 16:33, Ola 19:39, a Klaudia 22:37. W maratonie w Rzymie Mateusz poprawił życiówkę wynikiem 3:28:46, a Marcin uzyskał 3:45:17. Tomek pokonał Setkę Komandosa w 14:32:01.
Większość tych wyników to rekordy życiowe i to napawa mnie dumą. Biegniemy wspólnie dalej, a ja zacząłem kolejny tydzień w uroczym Szczecinie.


